W jego archiwum ukryta jest prawie cała historia polskiego jazzu i panteon największych gwiazd. Chyba nikt w Europie nie zrobił tylu jazzowych fotografii co Marek Karewicz. On sam jest żywą legendą tej muzyki. Fotografuje prawie od początku tzn. od czasu kiedy jazz wyszedł z podziemia.

Był w tłumie rozgorączkowanych fanów maszerujących przez miasto w pochodzie nowoorleańskim  na Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie w 1956 roku. Nie miał wtedy przy sobie aparatu, za to wziął trąbkę, bo łudził się ,że znajdzie okazję do zagrania z kolegami. Pół roku później występował na otwarciu klubu „Hybrydy” w zespole Six Boys Stompers. Usłyszał go Leopold Tyrmand i poradził życzliwie, żeby raczej zajął się fotografią. Marek nigdy już więcej nie wziął instrumentu do ręki. Z resztą szybko się zorientował, że aparat fotograficzny stanowi niezawodną przepustkę na wszystkie imprezy.

Od tamtego czasu nie opuścił żadnego Jazz Jamboree, ani żadnego Jazzu nad Odrą – był i jest wszędzie, gdzie grają jazz. Jego sposób pracy zna każdy bywalec koncert ów. Kiedy zespół zaczyna grać, tłum ludzi z aparatami rzuca się na oślep w kierunku sceny. Marek pozostaje w tyle słucha muzyki i czeka na właściwy moment. Rozluźniony, pewnym krokiem podchodzi do rampy i spokojnie celuje w upatrzony wcześniej punkt. Kilka razy zwalnia spust migawki i znika. Na kliszy pozostaje utrwalona sylwetka muzyka z instrumentem , jego twarz, ekspresja, grymas, gest, feeling, który może powiedzieć o muzyce więcej niż wnikliwa recenzja. To wszystko w albumie This is Jazz

Format: 260x320 mm waga 0,9kg Wydanie: w twardej eleganckiej oprawie Język:  polsko - angielskiej wersji językowej